Wielkość nie świadczy o jakości. Dobrym przykładem jest nasz ogromny betonowy Jezus stojący w Świebodzinie. Z największą buddyjską świątynią w azji nie jest aż tak źle, jednak ciężar szarej masy nie służy misternie wykonanym kaflom i innym zdobieniom wykonanym z niesamowitą precyzją. Wygląd ogólny prosi się o użycie słowa przepych. Fontanny, kapliczki, mniejsze świątynie, posągi i posążki, ogrody i dużo złota.

Przepych pojawia się również u samych turystów. Zbiorowość wszystkich państw dzielnie przemierza kilometry betonowych budowli z nosem w Lonely Planet. Duch świętości został doszczętnie wypędzony przez ubogi plastikowy kicz!

Żeby dostrzec prawdziwe piękno trzeba skupić się na szczegółach. Dla nas były to zdobienia na ścianach z wizerunkiem Buddy, kadzielnice mocno zniszczone żarem i pachnące tysiącem kadzideł, podesty ze świecami na których wypaliły się tony wosku. Mimo tego skrytego piękna i spektakularnych widoków ze szczytu wieży religijna turystka nie jest dla nas. Tego typu kolosy jedynie straszą swoją przerośniętą formą nad treścią.